Większość handlowców obawia się trudnych (wrednych) klientów, boi się kontaktów z nimi, konfrontacji z chamstwem i bezczelnością, a w rezultacie zagrożenia (poniżenia) własnej wartości i godności. Okazuje się jednak, że taki klient jest zwykle więcej wart, niż ten, który "je z ręki", a poczucie godności i szacunku do samego siebie, może iść w parze ze skuteczną sprzedażą produktu takiemu klientowi.
Jeżeli okiełznasz ogiera - masz ogiera. Jeżeli dosiądziesz osiołka - masz osiołka.
Kiedyś tam, mój Znajomy zajmował się sprzedażą reklam, do którejś z książek telefonicznych i pewnego dnia umówił się na spotkanie u jednego z dotychczasowych klientów wydawnictwa... Po wejściu i przywitaniu z właścicielem, usłyszał:
- Dobrze że pan jest, wyjaśnimy parę spraw! Jest pan takim samym złodziejem, jak i ta pańska firma! Przyszedł pan, żeby wyrwać ode mnie kasę za coś, czego nigdy nie zobaczę! Tak jak i ten pana poprzednik!
Po czym wziął z biurka książkę telefoniczną (dość grubą) i rzucił w mojego Znajomego, ze słowami:
- Zabieraj pan to g.... i powiedz swoim szefom, że jak nie dostanę z powrotem kasy, to niech się tu więcej nikt nie pokazuje, a będziemy gadać w inny sposób!
Na to Znajomy, z kamienną twarzą:
- Rozumiem, że jest pan zdenerwowany.
- I to jeszcze jak! Chyba widać!
- Wnioskuję, że czuje się pan oszukany i mój poprzednik zawalił sprawę, ale to nie powód, żeby rzucać we mnie książką i nazywać złodziejem. Mam rozumieć, że chce pan odzyskać swoje pieniądze i to pewnie jeszcze z nawiązką?
- Właśnie tak.
- Proszę mi spokojnie naświetlić temat, a ja już to załatwię. W każdym razie dzisiaj na pewno nie będę próbował panu nic sprzedać.
Nie rozpisując się dalej... Klient otrzymał swoje pieniądze, które następnie przeznaczył na - reklamę w tejże książce, u mojego Znajomego, gdzie jeszcze musiał nieco dopłacić, bo była dużo większa i atrakcyjniejsza od tej, którą miał mieć poprzednio :)
czwartek, 22 listopada 2007
Mieć ogiera a mieć osiołka
Piotr Kuliński
23:22






